Coraz więcej osób kieruje się dewizą: jestem tym, co jem. Wierzymy, że jedzenie ma istotny wpływ na nasze zdrowie, wygląd, a nawet nastrój. 

,,Niechaj pożywienie będzie Twoim lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem”

Hipokrates, Hippokrátēs, ur. ok. 460 p.n.e., wyspa Kos, zm. ok. 377 p.n.e., Larysa (ob. Larisa, Tesalia), lekarz grecki, położył fundamenty pod współczesną medycynę. Wierzył on, iż ludzkie ciało posiada wrodzoną zdolność samoleczenia. „Po pierwsze nie szkodzić”. „Niech pożywienie będzie lekarstwem”. Jego „Przysięga Hipokratesa” jest do dziś składana przez współczesnych lekarzy. Jednakże od czasów Hipokratesa podejście do leczenia chorób się zmieniło…

Słowa Hipokratesa nie tracą aktualności. Mimo postępów w zakresie medycyny, technologii oraz łatwiejszego dostępu do zdrowej żywności liczba zachorowań na choroby dietozależne stale rośnie. Sposób w jaki się odżywiamy ma ogromny wpływ na nasze zdrowie. Badania naukowe jasno potwierdzają, że niektóre nawyki żywieniowe mogą nas doprowadzać do ciężkich i przewlekłych chorób.

Aby cieszyć się zdrowiem, codziennie musimy spożywać – w odpowiednich proporcjach – istotne dla naszego organizmu składniki odżywcze, takie jak witaminy, minerały, antyoksydanty, błonnik pokarmowy, białko, węglowodany i różne rodzaje kwasów tłuszczowych. Pytanie czy dostępne na rynku produkty są w stanie dostarczyć nam tych składników? W końcu jesteś tym, co jesz!

Żywność dzisiaj

Producenci żywności zamieniają ją w tanie produkty chemii przemysłowej, które z prawdziwą kiełbasą, serem czy masłem mają niewiele wspólnego. Ujawniona przed kilkoma laty na Wyspach Brytyjskich afera z koniną, dodawaną do mielonej wołowiny, ogarnęła pół Europy. Nawet Rosję, gdzie pojawiło się mięso wołowe już nie tylko z koniną, ale doprawione dodatkowo drobiem i soją. Później  okazało się, że tropy tej afery prowadzą też nad Wisłę – nasz inspektorat weterynaryjny wykrył ślady koniny u producentów wołowiny w trzech województwach. 

Rzecz nie tylko w oszustwach i fałszerstwach żywności. Jeszcze poważniejszym problemem, jest stale pogarszająca się, jakość tego, co je większość z nas. – To bezpośredni skutek cięcia kosztów i wojny cenowej, tak w samej branży spożywczej, jak i między sieciami handlowymi.

Nie ma też norm, które określałyby, co jest kiełbasą czy żółtym serem a co produktem, który tylko się pod nie podszywa. Takie przepisy były jeszcze w PRL-u, gdy receptura krakowskiej, myśliwskiej czy edamskiego była precyzyjnie określona a niesolidnych producentów surowo karano. Normy te złagodziliśmy w latach 90, a po wejściu do Unii całkiem machnęliśmy na nie ręką, przyjmując europejskie standardy.

Efekt? Dziś wszystko można nazwać parówką, pasztetem czy masłem, jeśli tylko ich skład jest taki jak deklaruje wytwórca. Pod warunkiem, że to czego używa do ich produkcji nie jest szkodliwe dla zdrowia albo przynajmniej takiej szkodliwości jeszcze nie dowiedziono. W efekcie miejsce norm zajmuje MOM. MOM, skrót od mięso oddzielone mechanicznie, to wszystko co zostaje po obraniu szkieletu, najczęściej kury lub indyka, z prawdziwego mięsa. Ścięgna, chrząstki, szpik, tłuszcz, błony, skrzydła, rozdrobnione kości a nierzadko resztki piór czy sierści, przeciskane są pod ogromnym ciśnieniem przez odkostniarkę, zwaną też elegancko separatorem. Czy należy drżeć o zdrowie kupując mięso na tatara, lub hamburgera?

Za mało mięsa w mięsie

Jak wynika z kontroli Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, przeprowadzonej w drugim półroczu 2017 roku.

Pod lupą inspekcji znalazło się 821 producentów żywności. Kontrole objęły firmy produkujące m.in. mięso, ryby, jaja, makaron, przyprawy, miód, soki, warzywa i owoce.

Skład jedzenia nie zawsze jest taki, jak opisują go producenci.

Kontrolerzy badali smak i zapach produktów, ich skład czy oznakowanie. Lista nieprawidłowości i niedociągnięć jest długa. Oto niektóre z nich:

  • zbyt duża zawartość wody w mięsie drobiowym,
  • zaniżona zawartość mięsa oraz niezgodna z deklarowaną zawartość tłuszczu, białka, soli i wody w mięsie i wyrobach mięsnych,
  • zaniżona masa ryby, niezgodna z deklaracją zawartość tłuszczu,
    obecność odchodów gryzoni i martwych szkodników oraz zawyżona zawartość popiołu w przyprawach ziołowych,
  • obecność martwych szkodników w przetworach owocowych i warzywnych,
  • zawyżone wartości cukru i wody w miodzie.

Kontrola wykazała również błędy w oznakowaniu produktów. Wiele z nich nie miało nic wspólnego z rzeczywistością. Okazało się, że np. „świeże soki” lub soki „świeżo tłoczone” były pasteryzowane, „górski” serek został wytworzony na nizinie, a „miód polski” zawierał pyłki, które w Polsce nie występują.

Do Polski trafiają gorsze produkty?

Komisja Europejska przeprowadziła badania jakości produktów spożywczych, oferowanych przez międzynarodowych producentów. Raport Wspólnego Centrum Badawczego (Joint Research Centre, JRC) przy KE wykazał, że jakość żywności różni się w zależności od kraju, do którego jest dostarczana.

Unia Europejska poinformowała, że przynajmniej 20 produktów oferowanych na rynku europejskim różni się składem, w zależności od tego, w jakim kraju są sprzedawane. Smak, wygląd i konsystencja to podstawowe różnice.

Różnice sprawiły, że w 2021 r. komisja przeznaczy 1 mln euro na kontrole działania urzędów i organizacji konsumenckich. Sprawdzamy, które produkty gorszej jakości trafiają do Polski?

Gdzie trafiają produkty gorszej jakości.

Z unijnego raportu wynika, że do Polski dostarczana jest Coca-Cola dużo słodsza, niż napoje transportowane np.na Łotwę. Produkty, które trafiają do naszych sklepów mają mocniejszy i bardziej intensywny smak.Z kolei Coca-Cola na Węgrzech i Słowacji jest bardziej kaloryczna, niż ta sama w Hiszpanii, Danii i Polsce.

Komisja Europejska wymieniła jeszcze szereg innych produktów, które w zależności od kraju, różnią się składem. Do Niemiec trafiają drobno panierowane paluszki rybne Iglo, a ich odpowiednik na Węgrzech ma dużo grubszą panierkę. Płatki śniadaniowe Specjal K w Czechach są jasne, a w Niemczech ciemne. Wersja dostarczana do Włoch i na Maltę jest dużo słodsza, niż do Bułgarii i Słowenii. Różnice są odczuwalne również w smaku jogurtów. Przykładowo, Activia naturalna Danon w Niemczech i Holandii ma kwaśny posmak i kremową konsystencję, a w Belgii i Chorwacji jest słodszy, ale mniej jedwabisty.

Badanie przeprowadzone w 2019 roku przez Wspólne Centrum Badawcze (Joint Research Centre, JRC) przy Komisji Europejskiej wykazało, że ponad 33 proc. przetestowanych produktów pod taką samą marką i w takich samych opakowaniach, w rzeczywistości różniła się składem.

Naszą propozycją na uzupełnianie niedoborów są produkty firmy Nature’s Sunshine Products.

Skontaktuj się z nami aby nabywać produkty w cenach hurtowych!

Uwaga! Suplement diety nie może być stosowany jako substytut zróżnicowanej diety. Dla zachowania zdrowia ważne jest stosowanie zbilansowanej diety i prowadzenie zdrowego stylu życia.

Zobacz również:

Źródło: